Aukcje kart PTCG :: Kabutops EX i inneFlygon EX i inneAggron EX i inneAerodactyl EX i inneGroudon EX Holo i inneRare, Holo, Uncommony i inneEnergie EX & DP i inneTrainery i Supportery

O sprzedaży w allegro.pl

« strona główna

Pockets Monsters w Polsce - fakty, mity.


Treść powstała na podstawie własnych doświadczeń i wiedzy autora.

Historia - skąd się "Kieszonkowe Potwory" wzięły i co ze sobą przyniosły

Gdzieś w okolicach roku 1990, Japończyk Satoshi Tajiri dogadał się z przedstawicielami firmy Nintendo na temat produkcji gry na podstawie jego pomysłu. Gra ta po około 6 latach stała się dostępna na rynku, a chodziło w niej o odbycie podróży po niedużym (z punktu widzenia gry) regionie Kanto, łapanie istot o specjalnych umiejętnościach, szkolenie ich i odbywanie potyczek na różnym szczeblu - walk pomiędzy tymi stworkami, nazwanymi potem krótko 'Pokemonami'.
Koncepcja ta luźno nawiązywała do zainteresowań Tajirego z młodości, a mianowicie zbierał on owady, wymieniał się nimi z podobnymi sobie kolekcjonerami oraz nawet brał udział w pokazach ich umiejętności. Produkt odniósł sukces, Nintendo przetarło oczka, gdyż pewne sukcesu raczej nie było. No a skoro coś się sprzedaje, to warto w to zainwestować więcej, tak też pojawiły się dodatki, nawiązania - sama gra i jej aura zawitała poza granicami Kraju Kwitnącej Wiśni.

Drugim istotnym etapem podróży Pocket Monsters przez świat są Stany Zjednoczone - wybuchł tutaj boom, rynek został w szybkim tempie zasypany przynoszącymi duże dochody gadżetami i co ważne mocy nabrała oficjalna nazwa całego tego establishmentu - Pokémon.
Informacje o nowym trendzie zaczęły przenikać równie szybko do zachodniej Europy, a co za tym idzie również i Polski - jak trwała to była mania widać doskonale przyglądając się datom - '95/'96 premiera w Japonii, '97 w USA - trzy lata później Pokémon staje się aktywnym graczem w Polsce, czego umownym początkiem jest zakup serii anime Pokémon przez telewizję Polsat i pierwsza jej emisja.
"Pudło" bębniło reklamami, zapowiedziami - czym się dało, w prasie pojawiły się drobne informacje i recenzje, ale to był dopiero wstęp. 2001 i 2002 rok były czasem rozkwitu biznesu nakręcanego przez zjawisko Pocket Monsters.
Media zaczęły maglować amerykańskie hasło "Złap Je Wszystkie" - zaczęła się mania kupowania drobiazgów, zbierania kolekcji, sezon pisania krytyki przez osoby świeckie i nie tylko.
Reasumując - w plan Japończyka niegdyś poświęcającego czas na amatorską entomologię wplotła się "żyła złota" i warunek stał się jasny - jeśli to miało wypalić, to trzeba było to zasypać wspomagaczami - gadżetami, a przynajmniej tak zapewne myśleli sobie wydawcy. Pokémon na tym i zyskał i stracił.

Główne części składowe 'Pokemon'

Podział jest bardzo prosty. Mamy serię Mang (głównie Pocket Monsters Special), mamy serię Gier (PTCG i Konsolówki) oraz Anime (serial, dodatki i wersje kinowe) - cała reszta w jakimś stopniu nawiązuje, do którejś z tych kategorii. Idąc nie po kolei:
~ Anime bez wątpienia ma trafiać do młodych osób. Wszelkie odstępstwa od tej normy były i są mocno temperowane przez krytyków. Kiedy pojawiła się giwera - odcinek zbanowano, kiedy męska postać przebrała się w ciuszki kobiece - odcinek zbanowano, kiedy Pokemon chciał pocałować jednego z bohaterów - odcinek zbanowano. No i tak dalej, a to nie koniec. Anime do Europy trafia nie bezpośrednio z Japonii, ale ze Stanów Zjednoczonych, gdzie ekipa cenzorów skutecznie zabija wszystko co uzna za "złe i gorszące" - otrzymujemy zatem pocięte dialogi, zamienniki, "ulepszone" kadry i dość słabe intro oraz outro.
Fabuła Anime jest prosta - główny bohater, to młodzieniec z Marzeniami, żyje sobie w idyllicznym świecie (w porównaniu z naszym), chce osiągnąć coś dużego - zostać świetnym Trenerem Pokemonów i wygrać jakieś ważne Mistrzostwa. Oczywiście wątek ten zagubił się w tych pobocznych - zdobywaniu Przyjaciół, brania udziału w rozmaitych perypetiach itd. I dzięki rozwidleniu, a raczej rozmazaniu fabuły można mówić o funkcji edukacyjnej - znajdziemy bowiem tutaj całą gamę uczuć, które dziecko znać powinno - przyjaźń, troska, zaufanie, niesprawiedliwość, determinacja.. i może nie są one na jakimś wysokim poziomie, ale widać je doskonale.
Mogę śmiało to porównać do znanego niegdyś "Kapitana Jastrzębia/Tsubasy" - tam też była młoda osoba z jednym celem i również przeżywała perypetie, również dzięki pomocy innych jej możliwości rosły, zbliżając się do ostatecznego celu - tutaj mamy Pokemony, tam Piłkę Nożną.

~ Manga jest przeciwieństwem Anime (ale zarazem współgra z niektórymi grami) - oczywiście mamy tutaj znane lokacje, mamy łapanie Pokemonów i mamy podróż głównych bohaterów, ale sama akcja jest przedstawiona w innym świetle. W 'Special' znajdziemy większe zło, znajdziemy śmierć - wątki, których by za Chiny Ludowe żaden typowy krytyk nie dopuścił do Anime kierowanego do młodszych osób. Co nie znaczy, że w USA zostawiono je w spokoju - również i to zanalizowano dymek po dymku.
Sami bohaterowie mają inne charaktery, inne dążenia i inne sposoby działania - powiedzmy sobie szczerze, Manga (..na przykładzie Speciala) bardziej się wpasowuje w naszą rzeczywistość - bezwzględną jeśli nadaży się ku temu okazja.
Jeśli ktoś myśli, że Pokemon to cukierkowa klasyka, niech weźmie do ręki jakieś zeszyty Mangi i poczyta sobie, pełna egzotyka.

Na deser gry. Dwie grupy, pierwsza to Pokemon Trading Card Game, czyli niegdyś popularna w Polsce karcianka, a druga to wszelakie konsolówki.
Karcianka jest raczej aspektem krystalicznie oczywistym - wydawane są sety w niezbyt dużych odstępach czasu, zbiera się talie i gra - najczęściej na turniejach. Nie jest ich za wiele, ale są i warto o tym pamiętać (wspomnieć tu warto o turnieju OTP, organizowanym raz do roku przez fanów z forum wydawnictwa ISA. Nosi on tytuł ogólnopolskiego i największego).
Pozostałe gry to już temat wyjątkowo głęboki - więc nie wchodząc w detale opiszę te sztandarowe, a mianowicie Red i jego sukcesorów, czyli Gold, Ruby, Fire/Red i Pearl (szerokim łukiem omijając tytuły bezpośrednio spokrewnione, jak np. Emerald czy Platinum - po prostu szkoda czasu się o tym rozpisywać). W Red o co chodziło sporo osób pewnie wie, w końcu gra ta miała wielu zwolenników w naszym kraju. Bohater o nazwie jak właśnie gra przemierza miasta, miasteczka i ostępy łapiąc i trenując Pokemony (wtedy było ich 151). Stacza pojedynki z napotkanymi zapaleńcami, zbliżając się powoli do upragnionej Ligi, gdzie miał okazję "złoić skórę" Mistrzowi całego Regionu. Po drodze napotkał niecny Zespół R, który powstrzymać musiał. Brzmi trywialnie i sztampowo (na dzisiaj), ale wtedy okazało się hitem bijącym na głowę Mario-podobne platformówki. Co więcej dzisiaj jest podobnie. Kolejne produkcje są coraz bardziej zaawansowane, zawierają coraz więcej możliwości - a gdzieś w tle to co już znamy.

Krytyka, a Mitomania

Pomiędzy obiektywną krytyką, a wyssanymi z palca kłamstwami granica się powoli zatarła. Osobiście nie trafiłem na ani jedną oficjalną publikację, w której doszukałbym się faktów i tylko faktów.
W co trzeciej autor twierdził, że Pocket Monsters są dziełem szatana i chowają gdzieś w sobie ukryte przesłania mające osłabić wiarę w Boga. W co drugiej można się było dowiedzieć, że rodziny rozpadają się, a dzieci popełniają samobójstwa, bo "Ash tak kazał" czy z innych tego typu powodów. Najczęściej jednak można było/można spotkać się z enigmatycznymi twierdzeniami, że tak naprawdę, to wszystko wiąże się z biznesem, że system wartości dzieci ulega degradacji no i oczywiście, że zarówno Pokemon jak i inne "animy" cofają intelektualnie, tworząc fałszywy obraz rzeczywistości.
W zasadzie ze wszystkich tych publikacji byłem w stanie wyłuskać jeden porządny argument - biznesowy. Bo to niezaprzeczalnie jest prawdą, że w okół kury znoszącej złote jajka powstanie szum, powstanie sława gęsto zakrapiana wydawaniem mamony na bibeloty/inną chałę. Powiedzmy sobie szczerze - producenci i wydawcy w większości inwestując w tytuł nie mają na celu zabawienie fana, tylko wydarcie od niego tych paru groszy, tak działał handel i będzie działać.

Tak wyglądały/wyglądają pokrótce ewaluacje oficjalne - w mediach, czy książkach. Warto też wspomnieć o tych nieoficjalnych - wydawanych przez samych fanów.
Mówi się, że z gustami się nie dyskutuje, ale prawo oceny ma każdy. Właśnie tutaj można znaleźć coś czego "autorytety" ryczące z pudła nie potrafią przedstawić w cywilizowany sposób. Fani mają tę przewagę, że tytuły znają, opierają się nie na opowieściach zza gór/zza lasów, ale na własnych doświadczeniach.
Większość nie zostawia suchej nitki na Pokemon - gadżetomania, to jeden argument, kolejnym będzie sztampowa fabuła na dzień dzisiejszy oraz kierowanie jej niemal wyłącznie do osób młodszych. Stąd ta racja (odważnie stwierdzę), gdyż na polskich portalach/serwisach o tematyce M&A (na tych znaczących coś) gro osób aktywnych stanowią nastolatki, studenci i wyżej. Są to osoby, które już "nie z jednego pieca chleb jadły" i co za tym idzie stawiają pewne wymagania. Młodsze osoby też coraz częściej dokonują wyboru - co jest normalne, ewolucja idzie do przodu i jeśli producent chce czymś zachwycić, to musi się naprawdę postarać.
Tymczasem choćby zespół od Anime o "Kieszonkowych Potworach" coraz częściej porzuca ciekawe rozwidlenia wątku na rzecz "łamania błahych stereotypów". Nie ma się więc co spodziewać (przynajmniej na razie), że Pokemon stanie się jakimś wypełnionym po brzegi głęboką treścią anime z wyższej półki - teraz ma trafiać w upodobania takich a takich - "tak mecenas powiedział!" (z nim się nie dyskutuje).

Nazwa paragrafu zawiera także termin Mitomanii - nie jest to bezcelowe tutaj, wrócę jeszcze do oficjeli i "autorytetów" medialnych.
Sam termin oznacza ~ "chorobliwą skłonność do opowiadania nieprawdziwych lub wyolbrzymionych historii na swój temat" - w tym kontekście zmienię to na "chorobliwą skłonność do opowiadania nieprawdziwych lub wyolbrzymionych historii na wybrany temat, co owocuje osławieniem własnego nazwiska", bo któż by kojarzył jakiś "duchownych", ze Stanów Zjednoczonych, czy innych państwa, gdyby nie brednie jakimi się posługują w swoich książkach. Jestem pewien, że żadna poważna i co najważniejsze rozsądna osoba nie pisałaby, że na przykład "szatan ukrył się w animie", a potem wydawała to ze skutkiem globalnym. Ci państwo robią to jak sądzę tylko dla sławy i tylko dla pieniędzy, choć one same mogą uważać inaczej, cóż - opinię ma prawo wydać każdy.

Polski fandom

Ostatnia część poświęcona jest fanom Pokemon (polskim), tym dzisiejszym - i nie mam tu na myśli tych państwa, którzy pojawiają się gdy mają problem w przejściu jakieś gry, ale Tych którzy są już jakiś czas i coś sobą zaprezentowały.
Fakt jest jeden i łatwo się go domyślić, takich osób jest coraz mniej, podobnie jak coraz mniej jest miejsc przez nie tworzonych (oficjalnych praktycznie nie ma). Większości z nich nie można zarzucić żadnego bezguścia - każdy ma własny styl, własne poglądy i nie są one niczym ograniczone. Fan Pokemon, ten dzisiejszy, to także fan innych anime, a że hasło ze Stanów utwierdziło odmienne przekonanie, to już inna sprawa, zrozumienia.
Można by dalej obalać stereotypy, ale każdy robi to indywidualnie z lepszym skutkiem.

« strona główna

Stopka
Pokemon, Kieszonkowe Potwory, Pocket Monsters, Polska